Czym są systemy UPS?

UPS, to skrót. A konkretnie skrót od angielskiego – Ininterruptible Power Supply. W wolnym tłumaczeniu oznacza to oczywiście nieprzerwaną dostawę potrzebnej energii. Zasilacze UPS właśnie od tego są, to ich głównie zadanie. Dzięki nim w zależności od dołączonego akumulatora zyskujemy napięcie trwające od kilkudziesięciu minut do nawet kilku godzin.

Urządzenia, które są nam w trakcie pracy po prostu niezbędne mogą działać dzięki zasilaczom UPS. To już wiemy. Jednak to co czasami zaskakuje, to fakt, że nic nie zmienia się nawet w przypadku zaniku napięcia w sieci. Duże wahania w tej kwestii również nie mają żadnego znaczenia. Urządzenie dalej jest w stanie pracował na najwyższych obrotach.

Gdzie zatem najczęściej korzysta się z systemów UPS?

Zastosowanie systemów UPS

Tak naprawdę zasilacze tego rodzaju można używać wszędzie tam, gdzie zależy nam na nieprzerwanym dostarczaniu energii. Jak i w miejscach, gdzie różnych urządzeń elektrycznych jest nieco więcej, niż zazwyczaj.

Nieograniczone wykorzystanie systemów UPS sprawia, że zasila się nimi między innymi urządzenia, które składają się na system monitoringu. A takowy używany jest oczywiście zarówno w zakładach przemysłowych, jak i biurowcach czy domach. Poza tym systemy mogą zasilać też domowe komputery, jeśli obowiązki służbowe wykonujemy w ramach home office. Takie awaryjne zasilanie, to bezpieczeństwo zachowania wszystkich danych i zapisania potrzebnych informacji w razie problemów. To również możliwość nieprzerwanej pracy. Za pomocą UPS działają również pompy centralnego ogrzewania i piece. Dzięki nim w trakcie mroźnej zimy nie musimy obawiać się ewentualnej przerwy w ogrzewaniu. Co więcej, takie systemy sprawdzają się również w szpitalach, gdzie zasilają urządzenia medyczne. Tam z kolei wyłączenie takowych, mogłoby przecież stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentów.

Rzecz jasna do konkretnego i używanego przez nas urządzenia należy odpowiednio dobrać zasilacz, a więc jego parametry i moc. Od tego zależeć będzie bowiem czas awaryjnego działania w razie nieprzewidzialnych problemów. Inne oczekiwania pod tym względem mają przecież wspomniane szpitale, a inne biurowce czy sklepy.

Źródło: https://www.energyon.pl/produkty-i-uslugi/przemysl-energetyka-i-telekomunikacja/systemy-ups/

UPS jednofazowy

energyon.pl oferujący produkty i usługi z zakresu szeroko pojętej energetyki i telekomunikacji, swym klientom proponuje systemy UPS jednofazowe i trójfazowe. Czym różnią się między sobą podane rodzaje i gdzie znajdują dla siebie zastosowanie?

Systemy klasyczne, a więc jednofazowe, to systemy typu stand alone. Używane już od wielu lat stanowią pojedyncze wolnostojące jednostki. W takim układzie jeden blok oznacza jeden zasilacz. Oczywiście możemy zdecydować się na równoczesną i równoległą pracę wszystkich, co rzecz jasna przełoży się na zwiększenie mocy. Takowe systemy z racji wielu elementów modułowych są też szybsze w naprawie. Ewentualny serwis jest po prostu przyspieszony. Energy On w swojej ofercie posiada klasyczne UPS monoblokowe jednofazowe o mocy od kilku kVa do kilku MW.

UPS trójfazowy

Jednak w ciągłym dążeniu do jak najbardziej skróconych czasowo napraw sprzętów, zwiększenia elastyczności i niezawodności powstała koncepcja systemów modułowych.

Przy UPS trójfazowym każdy z modułów, to samodzielnie pracujący zasilacz UPS. Wyposażony oczywiście w booster, prostownik, falownik, a także układ sterowania. Takowe moduły umieszczane są w specjalnej szafie UPS, gdzie zainstalowane są gniazdka żeńskie. Z kolei same moduły posiadają wtyczki męskie. Ich wymiana opiera się na tak zwanej zasadzie „hot swap”. Co to oznacza? Między innymi to, że w przypadku ewentualnej awarii elementu nadrzędnego, kolejna jednostka jest w stanie przejąć funkcję zarządzania. Jakie są pozostałe zalety takiego rozwiązania?

Systemy modułowe mają bardzo wysoką dostępność, to po pierwsze. Po drugie wykazują niski wskaźnik MTTR i są możliwe do naprawy we wspomnianym już systemie „hot swap”. Poza tym, UPS trójfazowe, to również automatyczne programowanie wymienionego modułu, brak pojedynczego punktu awarii, a także niższe koszty operacyjne.  W trybie podwójnej konwersji wykazują 96 procent sprawności. W trybie super efficiency, aż 99 procent.

Jak widać zatem, choć klasyczne rozwiązania w tej kwestii nadal są na topie, te nowocześniejsze i nieco bardziej zaawansowane technologicznie, powoli zaczynają je wypierać.